Scotland

.ivc.pl

Scottish Highlands, Ben More, Ben Nevis, Glen Coe, Stob Coire nan Lochan, Elian Donan Castle, Edinburgh Castle

.

6 dni w Szkocji - relacja z wyprawy na Ben More, Ben Nevis, Glen Coe, Stob Coire nan Lochan oraz Elian Donan Castle a także Edinburgh Castle (5-10.08.2008)

356 fotografii
22 panoramy
6 panoram 360 °

.
.
.
.

Dzień 1, wtorek - Loch Lomond, Ben More (966 m)



Nadszedł wreszcie ten upragniony dzień wylotu (fotki) dawno zaplanowanej wyprawy w górskie rejony Szkocji – SCOTTISH HIGHLANDS.
Na lotnisku w GLASGOW PRESTWICK byłem już o 8:45 am, pozostało mi tylko czekać do 11:30 am na kolegę lecącego z Wrocławia. W międzyczasie zakupiłem mapy oraz wybadałem cennik wynajmu samochodu; na lotnisku jest 5 biur zajmujących się tą usługą.
Po niewielkich trudnościach (problem z kartą kredytową) udało mi się wynająć samochód i po przywitaniu się z Piotrem wyruszyliśmy fordzikiem przywitać się z polską rodziną, naszymi znajomymi mieszkającymi w COATBRIDGE leżącym na wschód od GLASGOW. Mając w pamięci jak przejeżdża się np. Dublin czy jakiekolwiek polskie miasto wybraliśmy trasę A71 omijającą GLASGOW. Trasa była wolniejsza a później okazało się, że trasy przelotowe przez GLASGOW są szybkie i nie zakorkowane.
Do COATBRIDGE dotarliśmy ok. 2:00 pm i po przywitaniu się oraz obiedzie wyruszyliśmy wraz z Radkiem i jego synem Konradem zdobyć na rozgrzewkę BEN MORE.



Około godziny 5:00 pm byliśmy już na A82 i dotarliśmy do malowniczego LOCH LOMOND największego zbiornika słodkowodnego Wielkiej Brytanii (fotki), zatrzymując się kilkakrotnie, do celu dotarliśmy dosyć późno. Wybraliśmy najbliższe miejsce parkingowe u stóp góry i wspólnie w czwórkę wyruszyliśmy na jej szczyt (fotki). O godzinie 9:10 pm ja wraz z Radkiem odnotowaliśmy swoją pierwszą zdobycz. Dzielnemu Konradowi zabrakło ok. 400 m. Jak tylko dotarliśmy do auta zaczął padać deszcz więc szczęśliwi choć zmęczeni z uwagi na późną godzinę wróciliśmy do COATBRIDGE.
Przydatne informacje:

Bilet lotniczy Dublin - Glasgow Prestwick - Dublin 77 euro

5 dni wynajmu auta - ok. 160 GPB (wymagana karta kredytowa) kaucja to ok. 250 GPB

M77 polecana trasa Prestwick - Glasgow

A82 trasa Glasgow - Fort William - Inverness

Panoramy:


Galerie fotografii:

Widoki z samolotu

Loch Lomond

Ben More


.
.
.
.

Dzień 2, środa – Elian Donan Castle, Fort William



W środę rano okazało się że dzień będzie dosyć mokry tak więc ustaliliśmy że wybierzemy się w najodleglejszy punkt na północy z naszej listy. Wiedzieliśmy że odległość jest znaczna dlatego też postanowiliśmy po zwiedzeniu zamku cofnąć się na południe do miasteczka FORT WILLIAM i tam przenocować by następnego dnia zdobyć BEN NEVIS. Po dość późnym śniadaniu wyruszyliśmy ponownie na A82.
Jeszcze przed południem byliśmy już w okolicach TYNDRUM skąd trasa w kierunku GLEN COE okazała się długą przeprawą przez malownicze niezamieszkałe rejony. Wreszcie na horyzoncie ukazały nam się szczyty okalające najpiękniejszą dolinę całej wyspy - GLEN COE (fotki). Kilkukrotnie zatrzymywaliśmy się na parkingach aby pomimo deszczu móc podziwiać przepiękne widoki oraz wykonać kilka fotografii. Wtedy to zdecydowaliśmy, że musimy poświęcić jeden z dni, na zdobycie jednego ze szczytów; podchodząc z doliny w masywie THE TREE SISTERS.
Deszcz nie przestawał padać gdy ok. godziny 3:00 pm dotarliśmy do miasteczka FORT WILLIAM, gdzie na parkingu udało nam się wypatrzyć przykryty chmurami masyw BEN NEVIS (fotki).



Do miasteczka DORNIE w okolicy którego znajduje się ELIAN DONAN CASTLE dotarliśmy na kilka minut przed 5:00 pm. Po zakupieniu biletów wstępu na zamek zostaliśmy poinformowani, że mamy dokładnie 4 minuty aby wejść na zamek. Mieliśmy wielkie szczęście bo tych kilka minut dało nam możliwość dołączenia do ostatniej grupy turystów którzy mogli podziwiać wnętrza zamku zamieszkałego wciąż przez rodzinę Clanu MacRae (fotki).
Około godziny 7:00 pm wybraliśmy się w drogę powrotną do FORT WILLIAM do którego dotarliśmy późnym wieczorem. Wykonaliśmy jeszcze kilka fotografii ruin zamku (fotki) a gdy okazało się, że nie uda nam się znaleźć wolnego pokoju (w sezonie napływ turystów jest ogromny) udaliśmy się na późny obiad. Po obiedzie zdecydowaliśmy się jeszcze na spróbowanie miejscowego piwa w kilku pabach; swój "obchód" zakończyliśmy późno w nocy :) Kilku godzinny sen w samochodzie na parkingu okazał się nie tak całkiem nieznośny a o dziwo rano wstaliśmy całkiem rześcy i gotowi do zdobycia najwyższego szczytu Szkocji i Wielkiej Brytanii.
Przydatne informacje:

Warto sprawdzić bak swojego samochodu z uwagi na małą ilość stacji benzynowych na tej trasie

Na Elian Donan Castle w maju 1985 były kręcone sceny do filmu "Nieśmiertelny"

W większości pomieszczeń zamku jest zakaz wykonywania fotografii

Panoramy:

Glen Coe


Panoramy 360 °:

Glen Coe


Galerie fotografii:

Glen Coe

Glen Coe

Ben Nevis

Ben Nevis

Elian Donan Castle

Elian Donan Castle

Fort William - ruiny

Fort William - ruiny

.
.
.
.

Dzień 3, czwartek – Ben Nevis (1344 m)



Czwartkowy ranek okazał się dla nas hojny – pogoda zmieniła się radykalnie, chwilami słonko przedostawało się zza chmur nastawiając nas optymistycznie do marszu na szczyt. Po śniadaniu dokładnie przyglądnęliśmy się mapie aby znaleźć najbliższy punkt z którego moglibyśmy wystartować. Okazał nim się parking u stóp MEALL AN T-SUIDHE, do którego prowadzi droga z centrum miasta. Tu zostawiliśmy samochód i rozpoczęliśmy naszą 16 kilometrową (w dwóch kierunkach) trasę. Szlak okazał się bardzo prosty i choć bez wskazań wspinał się bez żadnych uciążliwości. Choć sam szczyt pokryty był chmurami, niemal całą trasę mogliśmy podziwiać przepiękne widoki oraz horyzont bez końca usiany szczytami i dolinami (fotki).
Szczyt osiągnęliśmy ok. 2:30 pm. Po kilkunastu minutowym odpoczynku, herbacie i przebraniu przemoczonych koszulek :) wybraliśmy się w drogę powrotną.
Po wynurzeniu się z chmur jeszcze raz mogliśmy podziwiać widoki.



Dość szybko znaleźliśmy się w przy parkingowej restauracji. Zjedliśmy obiad i zdecydowaliśmy się na przejazd drogą po drugiej stronie RIVER NEVIS aby zobaczyć masyw od południowo-zachodniej strony.
Chcąc zdążyć dojechać do GLEN COE aby wykonać fotki jeszcze przed zachodem słońca; nie marudząc wybraliśmy się w drogę powrotną w kierunku GLASGOW.
Późnym popołudniem wjechaliśmy od strony północnej w dolinę GLEN COE. Kilkukrotnie zatrzymywaliśmy się aby wykonać (fotki). Wiedzieliśmy, że musimy tu wrócić :)
Późnym wieczorem dotarliśmy do GLASGOW i dalej do COATBRIDGE na nocleg do naszych znajomych.
Przydatne informacje:

Wejście na Ben Nevis od strony parkingu u stóp Meall an t-Suidhe jest o niskim stopniu trudności co umożliwia zdobycie szczytu całym rodzinom

Przy parkingu znajduje się noclegownia (przykładowe ceny: 15 GPB za Twin od osoby)

Panoramy:

Glen Coe


Panoramy 360 °:

Glen Coe


Galerie fotografii:

Ben Nevis

Ben Nevis

Glen Coe

Glen Coe

.
.
.
.

Dzień 4, piątek - Edinburgh, Edinburgh Castle



W piątek rano wciąż dopisywało nam szczęście; pogoda była dobra i choć niebo zachmurzone to wszystko wskazywało na to, że będzie to bezdeszczowy dzień. Idealny do zwiedzania miasta. Bez przygotowanego planu co właściwie chcemy zobaczyć, zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na M8 autostradę GLASGOW – EDINBURGH Dość szybko dotarliśmy do centrum miasta, a bez mapy opieraliśmy się jedynie na brązowych drogowych tablicach informacyjnych, które prowadziły nas do centrum. W pewnym momencie dostrzegliśmy miejsce parkingowe w niedalekiej odległości od katedry z trzema wieżami. Tu zostawiliśmy samochód. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że jest to ST MARY’S CATHEDRAL (fotki) Potężna budowla zrobiła na nas wrażenie tak więc udaliśmy się do jej wnętrza. Pomimo zakazu wykonywania fotografii otrzymaliśmy zgodę na zrobienie kilku zdjęć od miłego przewodnika. Ten sam pan, zapytał nas o kraj pochodzenia i wręczył nam ulotkę w języku polskim. Była to dość miła niespodzianka.



Po opuszczeniu katedry wciąż bez mapy wybraliśmy intuicyjnie kierunek w stronę centrum. Po przejściu kilku przecznic dostrzegliśmy zabudowania zamkowe wynurzające się z pomiędzy budynków. Odległość nie wydawała się zbyt wielka, a kierunek jaki obraliśmy zgadzał się z położeniem zamku. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że przed sobą mamy EDINBURGH CASTLE (fotki). Choć białe framugi okien prezentowały się dość nieciekawie, to obwarowania oraz stroma skała jaką ujrzeliśmy spowodowały, że natychmiast zapomnieliśmy o oknach. Praktycznie dopiero przed sporym dziedzińcem zamkowym dotarło do nas, że oto stoimy przed największą atrakcją turystyczną miasta.
Udaliśmy się do kas gdzie z uwagi na sporą kolejkę po ok. 30 min udało nam się zakupić bilety oraz przewodnik. Chociaż zapytani o narodowość zostaliśmy przywitani polskim "dzień dobry" to przewodnik otrzymaliśmy w języku angielskim (przewodnik dostępny jest w kilku językach, niestety w śród nich brak jest j. polskiego). Wreszcie mogliśmy rozpocząć zwiedzanie zamku. Dobrze przygotowany przewodnik oraz współgrające z nim tabliczki informacyjne prowadziły nas swobodnie po kolejnych etapach zwiedzania:
1. Castle Gates
2. Lang Stairs
3. Argyle Battery
4. One o’Clock Gun
5. National War Museum
6. Governor’s House
7. New Barracks
8. Regimental Museum of The Royal Scots Dragoon Guards
9. Regimental Museum of The Royal Scots
10. Foog’s Gate
11. St. Margaret’s Chapel
12. Mons Meg
13. Dog Cemetery
14. Argyle Tower
15. Forewall Battery
16. Half-Moon Battery
17. David’s Tower
18. Royal Palace
19. The Honours of Scotland: The Scottish Crown Jewels, The Stone of Destiny
20. Great Hall
21. Scottish National War Memorial
22. Prisons of War
23. Dury’s Battery
24. Military Prison
25. Western Defences

Nasz wykupiony maksymalny czas parkingowy okazał się zbyt krótki, tak więc po kilku godzinnym zwiedzaniu zamku musieliśmy wrócić na nasze miejsce parkingowe. Postanowiliśmy przemieścić się bliżej centrum aby powrócić na HIGH ST i dalej THE ROYAL MILE którą dotarliśmy do THE PALACE OF HOLYROODHOUSE (fotki). Z u wagi na późną godzinę postanowiliśmy zawrócić kierując się na CALTON ROAD. Tutaj Piotr dostrzegł czeski pub a że jest smakoszem ich piwa wstąpiliśmy by mógł ugasić pragnienie :) Wreszcie dotarliśmy do PRINCES STREET gdzie w jednej z bocznych uliczek mieliśmy zaparkowany samochód. Nasz czas dobiegł końca, choć pozostał niedosyt. Na zwiedzanie miasta potrzeba co najmniej tygodnia. My mieliśmy tylko jeden dzień. Zadowoleni wróciliśmy do COATBRIDGE.

Przydatne informacje:



Panoramy:

Edinburgh


Panoramy 360 °:

Edinburgh


Galerie fotografii:

Edinburgh

St Mary's Cathedral

Edinburgh

Edinburgh Castle

Edinburgh

Edinburgh - miasto

.
.
.
.

Dzień 5, sobota - Glen Coe, Stob Coire nan Lochan (1115 m)



W piątek wieczorem sprawdziliśmy prognozę pogody. Niestety sobota miała być deszczowa. Tak więc dopiero przy śniadaniu ustaliliśmy, że pomimo sporego deszczu wybierzemy się do GLEN COE aby wejść jedną z dwóch dolin na szczyt STOB COIRE NAN LOCHAN. Dołączył do nas Radek, więc w trójkę - przygotowani na mokry dzień - wyruszyliśmy na A82. Po kilku godzinnej jeździe, miejscami w dość ostrym deszczu dotarliśmy do celu.
Samochód zostawiliśmy na parkingu u stóp masywu THE THREE SISTERS. Wyposażeni w mapę ustaliliśmy, że szczyt podejdziemy doliną pomiędzy COIRE NAN LOCHAN a GEARR AONACH (fotki).



Po niecałej godzinie dotarliśmy do przełęczy (ok. 600 m) z kilkoma stawami u stóp STOB COIRE NAN LOCHAN. Stąd rozpoczęliśmy swoją wspinaczkę na szczyt. Już przed szczytem okazało się, że mój aparat powoli "kończy swój żywot" - jak to określił Piotr - nie zabraliśmy aparatu do zdjęć podwodnych :) Tak więc mogłem wykonać jeszcze tylko kilka fotografii. Ostatnie dwa zdjęcia to zdobyty STOB COIRE NAN LOCHAN oraz widok w stronę doliny pomiędzy GEARR AONACH a BEINN FHADA. To właśnie tą doliną mieliśmy zejść do parkingu. Jak później się okazało była to jedna z najpiękniejszych dolin jakie przyszło nam oglądać. Tu muszę podziękować Radkowi i Piotrowi za upór bo z moim lękiem wysokości nie zdecydowałbym się na zejście tą stroną. A jednak udało się i pomimo złej pogody mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki. Szkoda tylko, że aparat "odmówił posłuszeństwa".
Mocno przemoczeni ale "upojeni widokami" wróciliśmy do samochodu i wyruszyliśmy w drogę powrotną do COATBRIDGE.

Przydatne informacje:



Galerie fotografii:

Glen Coe

Glen Coe

.
.
.
.

Dzień 6, niedziela - powrót



W niedzielę pogoda znowu zmieniła się radykalnie. Miejscami wychodzące zza chmur słonko zachęcało do kolejnej wyprawy. Niestety z uwagi na wczesne godziny odlotu - Piotr leciał ok. 11 am a ja 3 godziny później musieliśmy zaraz po śniadaniu wyruszyć na lotnisko.
Żegnając się z Piotrem okazało się że świat jest naprawdę mały; spotkałem znajomego z rodzinnego miasta, którego nie widziałem od lat.
Cóż, życie rzuciło nas w różne miejsca. Ja w Irlandii, Piotr w Polsce a Edy w Szkocji :) i tylko jedno chodziło mi jeszcze po głowie: szkockie góry usłyszały wreszcie polskie góralskie śpiewanie :)

"Wysedł jo se łącke kosić słonko świeciło..."


.
.
.


tom@arklow.pl < > sierpień 2008